poniedziałek, 3 lipca 2017

Cieszę się szczęściem innych

Ostatnio zauważam, ile radosnych momentów spotyka osoby wokół mnie. Ile cudowności wydarza się w ich życiu. Nic, tylko usiąść i zazdrościć. Knuć, złorzeczyć, podcinać im skrzydła i kopać pod nimi dołki. Czyż nie?


No nie.

To nic, że oni spełniają moje marzenia. Przecież marzenia nie są z gatunku takich, co mogą się spełnić tylko dla jednej osoby. Owszem, odczuwam nieco zazdrości, lecz ta zazdrość to nie zawiść. Ona ma w sobie coś inspirującego i dającego nadzieję (oraz często kopa do działania). Postanowiłam zatem patrzeć na szczęście innych jako na iskierki, które także i mnie przyniosą radość.

Sporo moich znajomych zaczęło publikować swoje opowiadania, a nawet i książki (Siem, Clio, Lill - macham do Was!). Nie będę tutaj ich zachwalać konkretnie, natomiast po pierwszej myśli "sniiiiiffff, bo oni tak, a ja nie" przyszła refleksja: przecież to tylko i wyłącznie moja odpowiedzialność, że ja nie. Trochę ciężko jest cokolwiek opublikować, jeśli się nie pisze. Dlaczego mam być z tego powodu na kogoś zła? I jakoś tak... zaczęłam się po prostu cieszyć, że im się udaje. Że spełniają swoje marzenia. Że są takimi iskierkami dla mnie. Zainspirowali mnie do tego, by wreszcie zacząć pisać w miarę regularnie, a może wreszcie uda się także coś gdzieś opublikować. Mało tego, trzymam kciuki, by oni pisali dużo i coraz lepiej, bo polska literatura potrzebuje świeżych autorów. Przy okazji, trzymam też kciuki za osoby, których nie znam, a których książki czytałam. 

Poza tym chce mi się. Nawet kiedy pogoda usilnie próbuje mi zesłać ból głowy, to nadal chce mi się. Chce mi się planować, ogarniać życie, blogować. Chce mi się uczyć. Chce mi się poszerzać swoje horyzonty. Jest kilka blogów, na które zaglądam - i które też są moimi iskierkami. Bo widzę sukces Oli, Michała, Eweliny, Kasi czy innych osób i po prostu się z tego nieziemsko cieszę. Naprawdę, ilość pozytywnej energii, którą przekazują czytelnikom, jest tak duża, że można z niej czerpać garściami. Iskierki jak się patrzy!

Do tego niektóre znane mi osobiście osoby prawdziwie inspirują mnie pozornie małymi rzeczami. Pojawiło się to już na Facebooku, lecz chcę to raz jeszcze wyeksponować. Zdarzało mi się robić fajne i naprawdę pomysłowe prezenty dla bliskich. Zwłaszcza najbliższych. Nigdy jednak nie były one tak pracochłonne jak to, co zrobiła Fraa dla swojego męża. I przyznam szczerze, że kiedy czytałam ten wpis, to trochę też zazdrościłam tak genialnej koncepcji. Przede wszystkim jednak... wzruszyłam się. Ej no, serio. Dla mnie to niesamowity dowód prawdziwego uczucia. Wiele związków może tylko za czymś takim tęsknić. Dla mnie czytanie o prezencie dla Ulva to była jedna z wspaniałych iskierek minionych dni. 

Miałam również okazję wysłuchać nowej kompozycji mojej znajomej, z którą nie widziałam się wprawdzie wieki, ale... mam wrażenie (lub nadzieję), że gdybyśmy się spotkały choćby i jutro, to tych lat od ostatniego spotkania by prawie nie było. Słuchałam tych utworów jak zaczarowana. Zresztą nie będę ukrywać, że od zawsze jestem absolutną fanką jej muzyki, a nawet kiedyś miałam ten zaszczyt, że skomponowała melodię do słów napisanych przeze mnie. I wiecie co? Słów prawie nie pamiętam, ale bardzo często sobie to nucę i podśpiewuję to, co z tekstu w głowie zostało. Ania i jej muzyka to prawdziwe iskierki. Jak już wyda porządną płytę, będę gorąco namawiać do kupna.

I na koniec... dziś dowiedziałam się, że będę ciocią (znowu ^^). Nie to, żebym nie domyślała się wcześniej. Okazuje się, że mimo "ściemniania" wiedziałam. Tak bardzo się cieszę ze szczęścia młodych rodziców! Jedyne, o czym teraz marzę, to żeby niedługo móc im oznajmić, że ich potomkowi szykuje się kuzynostwo. Nie wiem, czy mój organizm mi na to pozwoli, ale mam głęboką nadzieję, że tak. Wśród tylu iskierek i radosnych chwil wokół, z pewnością nieco szczęścia będzie chciało przydreptać i do mnie. Czuję to w kościach, o. 

Hmmm... w ten oto sposób napisałam jeden z najdziwniejszych postów w swoim życiu. Jednocześnie osobisty i nie. Prywatę starałam się jednak ograniczyć. Natomiast w podsumowaniu chcę powiedzieć wyraźnie: ciesz się szczęściem drugiego człowieka. Jeśli nie będziesz tego potrafił czy potrafiła, to jak masz się nauczyć cieszyć szczęściem własnym?

A zatem z czyjego szczęścia cieszyłeś się ostatnio?

Z radosnymi pozdrowieniami,
Lady V.

7 komentarzy:

  1. Dziękuję Ci, Księżniczko :)
    Jeśli mogę Ci coś a propos tworzenia powiedzieć. Ona przychodzi "sama", w momencie, kiedy się jej nie spodziewasz. Za to wtedy, kiedy w Twoim życiu się uspakaja. Kiedy dzieje się coś, co powoduje, że czujesz się bezpieczniej, że czujesz, że jesteś kochana, kiedy Twoje życie zaczyna nabierać stalego rytmu, i masz więcej energii. Wtedy kiedyś przychodzi moment, w którym chcesz się tę energię wyrazić na zewnątrz. W jakikolwiek sposób. I proces jej wyrażania staje się Twoi szczęściem. Wierzę, że Twój czas nadejdzie. Też miałaś kilka trudniejszych lat, nie wspominając już o mały elfiku, którego powołałaś na świat. Będę wierną czytelniczką Twoich książek :)
    Altena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, pierwsza zadeklarowana Czytelniczka książek jest!;)
      Dziękuję za komentarz. Jest piękny i bardzo mądry. Coś w tym jest, że jak zaczęłam pewne sprawy porządkować, nadawać wymarzony rytm życiu, to mam więcej ochoty na pisanie. Mam też wrażenie, że im większą ilością dobrej energii się otaczamy, tym więcej chcemy tworzyć. Gdybym była zawistna, nie pisałabym. A jeśli mam w sobie spokój i radość, to pomysły same nadchodzą. Więc podpiszę się pod Twoim komentarzem.

      P.S. Elfik to też taka moja iskierka. Bez wątpienia. No i ta iskierka marzy o rodzeństwie, więc tym bardziej sądzę, że wreszcie się pojawi, no ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Zyczę w takim razie pojawienia się drugiego Elfika, a wraz z nim i weny :) Poprzedni usunięty wpis to ja, zalogowalam się z niewłaściwego konta :)
      Altena

      Usuń
  2. Cieszę się, że mogę Cię inspirować! Życzę Ci sukcesów i dziękuję za miłe słowa. A co do kompozycji naszej wspólnej znajomej, to też jestem absolutną fanką jej muzyki <3 Pozdrawiam, Clio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy reklamować jej płyty i napędzać sprzedaż ;)
      I tak, inspirujesz. Bardzo pozytywnie ^^ Szalenie się cieszę z wydania Twojej książki i zamierzam ją kupić w nie(za)długim czasie.
      Mam też takie małe marzenie (które akurat spełnić się nie musi koniecznie, ale jest), by kiedyś pojechać z Tobą do Japonii, bo to też rodzaj inspiracji te Twoje/Wasze podróże <3

      Usuń
  3. ojej ojej <3 W tym roku nagrania powinny być dopracowane, więc obiecuję, że się tej plyty doczekacie <3 :***
    Altena

    OdpowiedzUsuń