środa, 14 czerwca 2017

Czekając na burze i truskawki

Przyznaję, że wolę wiosnę od lata. Lubię ten moment, gdy z dnia na dzień słychać coraz więcej ptasich śpiewów, słońce świeci jakby radośniej, a w powietrzu unosi się zapach bzów. Z kolei lato pachnie sianem i kusi kąpielami w jeziorze. Gdyby jeszcze nie było tak gorąco, to zapewne byłabym bardziej szczęśliwa, ale i tak nie zamierzam narzekać. Zamiast tego cieszę się ostatnimi dniami wiosny. Bo jest już czerwiec. Miesiąc, w którym kończy się moja ulubiona pora roku. I miesiąc, w którym mimo wszystko dostrzegam mnóstwo cudowności.