czwartek, 23 marca 2017

Share Week 2017


Uwielbiam marzec. To ten miesiąc, kiedy oficjalnie przychodzi moja ukochana pora roku czyli wiosna - i bardzo często rzeczywiście pierwsze kwiaty pojawiają się właśnie wtedy. Zdjęcie takich kwiatów wykonałam w zeszłym tygodniu, ale jakoś tak... podpasowały mi do tego wpisu. Kwiaty pojawiają się w marcu też u mnie w wazonie: a to z okazji Dnia Kobiet, a to na urodziny. Zatem jest wiosna, są kwiaty, coraz mniej szarości, coraz więcej ptasich śpiewów. I jeszcze mnóstwo innych powodów, dla których uśmiech częściej gości na naszych twarzach. 


Jednym z nich jest Share Week 2017. Gdzieś mi się ta nazwa obijała wcześniej o uszy, ale nie zastanawiałam się, co to za akcja. Aż do ostatniego tygodnia, kiedy buszowałam sobie po blogosferze, odkrywając w niej różne skarby. I zupełnie niespodziewanie trafiłam na informację, że rozpoczęła się tegoroczna akcja promowania twórców internetowych. Zaczęłam o tym czytać i uśmiechałam się coraz szerzej. Bo ja uwielbiam takie inicjatywy! Uwielbiam, gdy ludzie dobrowolnie dzielą się tym, co ich inspiruje. Przeganiają przy tym niezdrowy egoizm, nie boją się tego, że ktoś im nagle odbierze wiernych Czytelników/Słuchaczy/Widzów... po prostu chcą, by to co dobre rozprzestrzeniało się coraz bardziej. A tego dobra jest naprawdę sporo.

Jako że jestem chora, wczorajszy dzień spędziłam w domu i pozwoliłam sobie na ogromną wręcz dawkę lenistwa. Zazwyczaj w takich sytuacjach jestem później zła na siebie, że nic nie zrobiłam, tylko zmarnowałam czas, lecz wczoraj było nieco inaczej. Owszem, nic nie zrobiłam. Czas uciekł mi jak szalony, najpierw była ósma, potem dwunasta, a potem nagle dziewiętnasta. Pufff! Dzień był i dnia nie ma. 

Jak teraz tak o tym myślę, to jednak coś zrobiłam. Uczyłam się trochę Canvy, by choć odrobinę ubarwić swojego bloga. Bo gdzie nie zajrzałam, tam pięknie, śliczne zdjęcia, dopracowane szablony... a ja mam szablon Bloggera, taki zwyczajny. To choć kolory w nim nieco zmieniłam (i niby wiem, że fioletowy jest stonowany i smutny, co średnio pasuje do idei Iskiernika - ale ja po prostu bardzo lubię takie odcienie, a jak kiedyś będę umiała w szablony lepiej, to prawdopodobnie użyję więcej zieleni, zaś fiolet i róż będą tylko ją rozświetlać). Póki co nawet mi się podoba, choć wiem, że czekać mnie będzie jeszcze z tym mnóstwo pracy. Ale najpierw muszę zredagować notki z ostatnich kilku tygodni. Tak, to dlatego ich nie widać. Obiecuję zmienić ten wielce niezręczny fakt w najbliższych dniach, a tymczasem wracam do głównego tematu.

Prawdopodobnie już kiedyś trafiłam na poprzedni blog Andrzeja, ale nigdy nie zawitałam tam na dłużej. Właściwie nigdy nie zawitałam na dłużej na żadnym z blogów (poza blogami znajomych, lecz było to pod koniec ubiegłego stulecia... Ale to zabrzmiało!). Być może miałam za mało czasu, może za dużo było do odkrywania, a może po prostu bałam się tego, że zacznę zazdrościć. I uważać się za malutkiego żuczka, który nigdy nie będzie tak pisał. I porzucić marzenia o blogowaniu na poważnie. 

Bo tak, chciałam blogować od wielu lat. I zawsze coś stało na przeszkodzie. Najczęściej ja sama. Teraz jednak postanowiłam wziąć się do roboty. Jeśli nie w tym roku, to w żadnym innym. Po prostu będę robić to, co lubię. I co najwyżej liczyć na to, że kogoś to zainteresuje, bo zawsze jest milej pisać dla kogoś. Być może kiedyś podobnie myśleli twórcy blogów, które chcę dziś polecić w akcji Share Week...

1. JOP
No przecież to oczywiste! Ja naprawdę wiem, że Michała Szafrańskiego znają wszyscy i że właściwie nie ma go co polecać. Trudno nie trafić na jego nazwisko lub blog "Jak oszczędzać pieniądze". Ale! Abstrahując od samych tematów finansowych, o których czytać lubię, najbardziej uwielbiam posty, w których Michał pisze o tym, jak coś robi. Jak tworzy bloga, jak tworzy podcasty, jak pisze książkę, jak wydaje książkę... Ten blog to prawdziwa kopalnia wiedzy na różne tematy, a przy tym miejsce pełne ciepła i pogodnego spojrzenia na świat. Takie przyjacielskie. Aż chciałoby się z Michałem kiedyś napić herbaty. I chyba za to tak lubię tam wracać.

2. Spisek Pisarzy
Jako samozwańcza pisarka trafiłam kiedyś na tego bloga. I już zostałam. Zwykle czytam, nie komentując praktycznie w ogóle, ale zbieram się do tego, by jednak czasem coś odpowiedzieć pod tekstem. Bo teksty są dobre i naprawdę przydatne dla tych, którzy marzą o własnej książce. Lub choć tomiku opowiadań.
To jeden z tych blogów, po których porzuciłam pomysł pisania o pisaniu, bo nie zrobiłabym tego lepiej.

3. iMałgo
Dość długo się zastanawiałam, jaki blog polecić jako trzeci z czystym sumieniem. Aż nagle mnie olśniło! Chciałabym, by więcej osób czytało opowieści mojej koleżanki ze studiów, Małgosi. Bo ona udowodniła, że można spełniać marzenia. I że można się spełniać w życiu. Ma w sobie wiele pasji, entuzjazmu i nieskrępowanej radości, co doskonale widać w jej historiach o podróżowaniu.
Naprawdę pluję sobie czasem w brodę, że nie poznałam jej lepiej podczas studiów, bo znajomości z tak niesamowitymi osobami warto pielęgnować. Ale może uda mi się do kiedyś jeszcze nadrobić. Natomiast na bloga zaglądam więcej niż chętnie.

Oczywiście blogów, na które zaczęłam zaglądać jest trochę więcej, ale z tymi jestem związana emocjonalnie najdłużej. Dziękuję Autorom za każdą spędzoną z Ich słowami chwilę. Ten czas nie jest ani trochę zmarnowany.

Powiedz, czy taka akcja dzielenia się tym, co uważa się za najlepsze wśród blogów, nie jest wspaniała? Niech się szerzy i wywołuje jak najwięcej wiosennych uśmiechów!

3 komentarze:

  1. Wow! Dzięki wielkie za tak duże wyróżnienie.

    Pozdrawiam ciepło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracujesz na podobne wyróżnienia już kilka lat :)
      Dziękuję za pozdrowienia i przesyłam wiosenny uśmiech w ramach rewanżu ^^

      Usuń