poniedziałek, 22 maja 2017

Radość życia a piramida

W ostatnich tygodniach coraz częściej powraca do mnie kwestia poszukiwania celu, motywacji i sensu życia. Różne osoby różnie to ujmują, jednak potrafię z łatwością dostrzec wspólny mianownik. Tym bardziej, że ten rok jest i dla mnie ważny właśnie pod tymi względami. Stąd zresztą wziął się mój pomysł na cykl wpisów (a planuję różne cykle… inaczej mówiąc: porządkuję swoje blogowanie), który zaplanowałam na czwarte poniedziałki miesiąca, roboczo zatytułowany “Szukając siebie”. Pewnie odwlekałabym rozpoczęcie go co najmniej do czerwca, gdyby nie najnowszy podcast na blogu Jak Oszczędzać Pieniądze. Od razu zaznaczam, że nie mówi on o tych sprawach, jedynie mnie zainspirował. Poczułam, że to jednak jest dobry moment na to, by zacząć. Właśnie dziś. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiła się piramida i zrozumiałam, że będę pisać o niej.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

W życiu masz dwie opcje

Dziś będzie krótko.
Krótko, bo zatoki kontratakują, ale tym razem postanowiłam z nimi walczyć po swojemu. Jeśli się pogorszy, to pewnie spotkamy się z lekarką, ale wolałabym nie musieć łykać niepotrzebnie leków. Zatem wymyśliłam sobie własną kurację. Eksperymentalnie płuczę zatoki  takim zmyślnym urządzeniem, które dawno temu zakupiłam za grosze w aptece w Niemczech. Nie jest to może najprzyjemniejsze doznanie, ale przynajmniej mocno nawilżam nos od środka. Do tego Hot Toddy (na całe życie będę wdzięczna mojemu przyjacielowi za przepis na niego, choć picie niemal duszkiem tego specyfiku jest dla mnie pewnym wyzwaniem), a jutro poświęcę się i zjem czosnek. Do picia zaraz zaparzę sobie imbir i ogólnie... dam radę.

Ale nie o tym chciałam pisać. Ważniejsze dla mnie jest to, co ostatnio dzieje się w mojej głowie w kwestii blogowania.


piątek, 7 kwietnia 2017

Spotkałam ludzi szczęśliwych

Miałam dość mocne postanowienie, by umieszczać post na blogu w poniedziałki i czwartki. Niemalże za wszelką cenę. No właśnie… niemalże.
Wczoraj zaczęłam pisać, jednak coś mi nie szło. Słowa nie układały się tak, jak powinny. Historia, którą chciałam zaprezentować brzmiała sucho, a do tego - i to chyba najgorsze - nie niosła ze sobą tego, co chciałam w niej zawrzeć. Miałam zatem do wyboru: czy napisać post mimo wszystko i być może zmarnować pomysł, czy poczekać i poszukać dodatkowej inspiracji.
Wybrałam drugą wersję. I chyba dobrze zrobiłam, bo dziś “przyszedł” do mnie tytuł, a wraz z nim wszystko zaczęło się układać.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Na końcu zawsze się udaje

Podobno John Lennon powiedział kiedyś, że na końcu wszystko będzie dobrze. A jeśli nie będzie, to jeszcze nie koniec. Być może chciał zażartować, lecz stworzył jedne z piękniejszych słów, jakie dane mi było poznać w życiu. Ich piękno polega na ogromnej ilości nadziei, jaką skrywają.
Cytat ten przypomniała mi pewna “konwersacja smsowa”, jaką prowadziłam ostatnio z moim dobrym przyjacielem.

piątek, 31 marca 2017

Otwarte drzwi

Kiedy zasiadałam wczoraj do pisania tej notki - z mocnym postanowieniem, by umieścić ją zgodnie z harmonogramem w czwartek - zmęczenie dało o sobie znać. I tak oto ten post pojawia się z jednodniowym opóźnieniem… ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej będę miała okazję zrobić też małe podsumowanie pierwszego kwartału tego roku. Zacznę jednak od czegoś zupełnie innego. Nie tak dawno temu, może przed dwoma tygodniami, trafiłam przypadkiem na blog prowadzony przez młodą kobietę. Przeglądając kilka wpisów trafiłam na jeden szczególny. Szczególny, bo prawdziwy aż do bólu. I szczególny, bo dał mi dużo do myślenia i skłonił do podjęcia pewnej decyzji.

poniedziałek, 27 marca 2017

Galopujące myśli

Zastanawiałam się dzisiaj, o czym chciałabym napisać na blogu. Nie, nie cierpię na brak pomysłów. Wręcz przeciwnie, tematy same pchają mi się przed oczy i do głowy. Nic tylko brać, wybierać, decydować i niczego nie żałować, jak to twierdził Franciszek Dolas. Ale sprawa wcale nie okazała się taka łatwa...

czwartek, 23 marca 2017

Share Week 2017


Uwielbiam marzec. To ten miesiąc, kiedy oficjalnie przychodzi moja ukochana pora roku czyli wiosna - i bardzo często rzeczywiście pierwsze kwiaty pojawiają się właśnie wtedy. Zdjęcie takich kwiatów wykonałam w zeszłym tygodniu, ale jakoś tak... podpasowały mi do tego wpisu. Kwiaty pojawiają się w marcu też u mnie w wazonie: a to z okazji Dnia Kobiet, a to na urodziny. Zatem jest wiosna, są kwiaty, coraz mniej szarości, coraz więcej ptasich śpiewów. I jeszcze mnóstwo innych powodów, dla których uśmiech częściej gości na naszych twarzach.